Zdjęcie z fotoradaru, do wglądu kierowcy

Przepisów w naszym kraju jest tak wiele, że niekiedy jeden wyklucza się z drugim. Sprawa tyczy się mandatów za wykroczenia drogowe. Kierowca dostając pismo z ITD ma dwa wyjścia, przyznać się do kierowania pojazdem i zapłacić mandat lub oświadczyć, że pojazd prowadził ktoś inny. Wówczas właściciel pojazdu ma obowiązek wskazania kierującego, który prowadził auto w danym miejscu i czasie. Jednak wezwanie takie można otrzymać do 180 dni od momentu powstania wykroczenia, co za tym idzie, możemy otrzymać wezwanie po 5 miesiącach i powstaje problem. W takiej sytuacji ITD nie ma obowiązku dostarczenia zdjęcia, które było by dowodem w sprawie i jak się okazuje było to zgodnie z przepisami.

Dużo łatwiej byłoby gdyby dołączone zostało zdjęcie, jednak ITD nie dołącza zdjęć, ponieważ jak twierdzi przepisy prawa na to nie pozwalają. Zdjęcia można zobaczyć, ale dopiero w sądzie. W dość niekorzystnej sytuacji są właściciele firm posiadający samochody służbowe. Mając kilkanaście pojazdów, z których korzystają pracownicy wskazanie, kto prowadził taki pojazd bez załączenia zdjęcia jest niemożliwe. A dodatkowo wskazując niewłaściwą osobę mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności za składanie fałszywych zeznań, co wiąże się z o wiele poważniejszymi konsekwencjami. IDT zasłania się brakiem możliwości udostępnienia zdjęcia, na etapie czynności wyjaśniających. W takich przypadkach Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia odsyła do Kodeksu postępowania karnego. Jednak dzieje się to z pominięcie jednego punktu, który dałby taką możliwość. Zdjęcie z fotoradaru jest odpowiednio obrabiane i podczas wykonywania tych czynności zdarzało się, że popełniane były pomyłki. Jedynie mając wgląd do zdjęcia możemy zweryfikować czy na zdjęciu jest faktycznie nasz pojazd.

Kierowcy czując się w takiej sytuacji oszukanymi przez prawo wielokrotnie zgłaszali sprawę do Rzecznika Praw Obywatelskich, a ten z kolei skierował sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Po długich trzech latach od złożenia wniosku został wydany werdykt i jest on korzystny dla kierowców.

„Art. 38 § 1 ustawy powołanej w punkcie 1 w zakresie, w jakim nie przewiduje na etapie czynności wyjaśniających, o których mowa w art. 54 § 1 tej ustawy, prawa dostępu do akt dla osoby, wobec której istnieje uzasadniona podstawa do sporządzenia przeciwko niej wniosku o ukaranie, jest niezgodny z art. 2 i art. 42 ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.”

Oznacza, to w praktyce, że w przypadku, gdy na wezwaniu do zapłaty mandatu brak jest zdjęcia, właściciel pojazdu może zażądać przedstawienia takiego zdjęcia, powołując się wyrok K19/11 Trybunału Konstytucyjnego z 3 czerwca 2014 roku i wskazać na niezgodność takiego postępowania z ustawą zasadniczą. Daje nam to prawo do wglądu w akta postępowania wyjaśniającego, a tym samym do zdjęcia z fotoradaru.

Jak podkreślał Rzecznik Praw Obywatelskich, praktyki, jakie były stosowane dotychczas były niezgodne z podstawowymi założeniami demokratycznego państwa, w którym każdy obywatel ma takie samo prawo do obrony. Osoby oskarżone o przestępstwa, mają prawo zapoznać się z materiałem dowodowym, a właściciele pojazdów takiego prawa nie miały, choć popełnili jedynie wykroczenie a nie przestępstwo.

Zanim sprawa w Trybunale Konstytucyjnym znalazła swój finał, pojawiły się propozycję stworzenia platformy internetowej, która umożliwiłaby osobie wezwanej do obejrzenia zdjęcia z fotoradaru za pośrednictwem internetu. Jednak prace nad tym projektem utknęły w martwym punkcie, a dodatkowo wyszły na jaw informacje, że fotoradary ponownie mają wrócić w ręce funkcjonariuszy policji. W ten sposób planowane jest zwiększenie skuteczności egzekwowalności mandatów, a Inspekcja Transportu Drogowego mogłaby w lepszym stopni skupić się na pierwotnych zadaniach tj. kontrola pojazdów.

Kolejna kwestia, o jakiej powinniśmy wiedzieć, to fakt, że strażnicy miejscy nie mogą kontrolować samochodów na autostradach i drogach ekspresowych. Ponad to urządzenia pomiarowe powinny być ustawione w ściśle ustalonych miejscach i być odpowiednio oznakowane. Pomiary wykonane z niezachowaniem tych wytycznych są nieważne. Tak samo nie ważne są mandaty wystawione na podstawie zdjęć pochodzących z szarych fotoradarów. Z końcem czerwca 2014 roku radar powinien posiadać żółtą obudowę. Tak, więc jeśli szary fotoradar nadal nie został zdemontowany i działa, zdjęcia nim wykonane nie dają podstawy do wystawienia mandatu.

W przypadku wykroczeń zarejestrowanych przy za pomocą fotoradarów mandat może być wystawiony w ciągu 180 dni. W pozostałych przypadkach okres ten jest skrócony o połowę i wynosi jedynie 90 dni. Po przekroczeniu tego terminu pozostaje jedynie sąd.

Nie zawsze z decyzją o ukaraniu mandatem możemy się zgodzić i wówczas sprawa trafia do sądu. Warto jednak przy tym zwrócić uwagę na drobny szczegół, przez który nie przyjęcie mandatu może nas kosztować drożej. Jeżeli odmówimy przyjęcia mandatu lub zrobił nam zdjęcie fotoradar, a my chcemy dochodzić swoich praw przed sądem. Pamiętajmy, że rozstrzygać będzie spór sąd właściwy dla miejsca ujawnienia wykroczenia, a co za tym idzie może być to drugi koniec kraju. Koszty dojazdu do sądu mogą przekroczyć kwotę, na którą opiewa mandat.

Zagranicą również nie jesteśmy bezkarni. Po usprawnieniu systemu przekazującego dane kierowcy między krajami Unii Europejskiej mandat ma dużo większą szansę do nas trafić nawet, jeśli zdjęcie wykonano na urlopie zagranicą. Przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych funkcjonuje Krajowy Punkt Kontaktowy, ułatwiający wymianę informacji między krajami Unii Europejskiej. W ten sposób zagraniczna policja bez większego problemu może uzyskać dane o kierowcy, który popełnił wykroczenie drogowe będąc w obcym kraju.

Komentarze

komentarzy